Za gilami …. Za kaszlami ……za antybiotykami

    Sezon chorobowy w pełni wiec pomyślałam, że podzielę się z wami nasz historią a w sumie historią Józia i jego chorowaniem.




        Od samego początku był chorowitym dzieckiem, swój pierwszy antybiotyk wziął jak miał 3 miesiące i tak przez pierwszy rok z jednej choroby w druga. Zostaliśmy skierowani do alergologa, dostawał sterydy i drugi raz połowę trzeciego roku życia upłynął nam niemal idealnie , bo nie było żadnego antybiotyku.

Wszystko uległo zmianie, gdy Józio poszedł do przedszkola szczerze wspominam to traumatycznie potrafił iść na jeden dzień do przedszkola po chorobie i znowu być chorym i tak w sumie przez dwa lata ilości wybranych antybiotyków przyprawia o zawrót głowy.

Lekarze wysyłali nas od specjalisty do specjalisty, oczywiście setki syropów alergie itd. zmieniały się tylko nazwy leków, bo skład pozostawał bez zmian i tak wkoło badania, posiewy syropy, krople, leki i pasożyty i tak w koło. Ciągle tylko alergia badania wschodziły dobrze, ale nie alergia alergia i koniec. W międzyczasie była też kliniaka w Chorzowie hmmm zapisałam tam dzieciaki z polecenia z tak super itd. A ja byłam tak wkurzona i tak zniesmaczona za każdym razem był inny lekarz, każdy mówił, co innego zmieniał leki i dziękuje do widzenia, zapraszam za 3 miesiące, aż któregoś razu nie pojechaliśmy. Były różne syropki na odporność, trany traniki i inne choleryki aż w międzyczasie nasza Pani pediatra zaproponowała nam szczepionkę uodporniające zawierający liofilizowane, lizaty bakteryjne.

Na początku podeszliśmy do tego dość sceptycznie, ale w sumie jak to się mówi, tonący brzytwy się chwyta …. spróbowaliśmy. Józio brał 10 dni 30 dni przerwy i znowu 10 dni 30 dni przerwy i znowu 10 dni, to się przyjmuje na czczo, trafiła nam się jeszcze ospa, która dobiła nasz system odpornościowy na 6 miesięcy, ale mimo wszystko wybraliśmy całą kurację, był też szpital, pisałam wam kiedyś o tym i miałam taki moment zwątpienia, że może nie potrzebie na szprycowaliśmy Józio, że, po co jak to nic nie dało, ale wiecie, stało się coś niesamowitego jakoś na przełomie lipca i sierpnia 2017 zachorował na anginę dokładnie w momencie jak minęło pół roku Niuńko przestał chorować i tak w sumie trzyma się, do dziś dzieciaki w przedszkolu chorują, On załapie gila, posiedzi dwa, trzy dni w domu i tyle …

Dziś z perspektywy tych w sumie niepełnych dwóch lat żałuje, że, tak późno wziął tę szczepionkę i tak zdaje sobie sprawę, że zaraz mogą mnie tu „zlinczować”, antyszczepionkowcy, ale ja mam to w nosie ja szczepie i będę szczepić ba Maja teraz, też dużo choruje i nie czekaliśmy tylko, aktualnie jest przed ostatnią dawką szczepionki i mam nadzieję, że i w jej przypadku będzie ona bardzo pomocna i skuteczna.

A jak jest z waszymi dziećmi i ich odpornością?











Zdjecie pochodzi ze strony https://www.focus.pl/media/cache/default_view/uploads/media/default/0001/06/960b56c162b86350f4fcebb1c2224893710d7714.jpeg

Komentarze