listopada 18, 2018

Trzylatka w przedszkolu …..





        Wpis o tym, że posyłamy Maję jako trzylatkę do przedszkola wywołało pewną deskuję, więc postanowiłam podsumować ten czas i podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami.



     
Pod koniec sierpnia dopadło mnie takie małe zwątpienie, czy aby na pewno dobrze robimy, jak Maja sobie poradzi, a co jak będzie bardzo płakała, ale jak tylko przyszedł ten dzień ja byłam pod ogromnym wrażeniem mojej córki, rano wstała zadowolona wręcz zniecierpliwiona, kiedy już będziemy się mogli ubrać i w końcu iść do przedszkola
. Całą drogę szła i śpiewała, aż dosłownie ludzie się za nami odwracali i byli pod wrażeniem tego, jak ona się cieszy. Bałam się wejścia do przedszkola nie oszukujmy się, ale są dzieci, które bardzo krzyczą, płaczą i miałam gdzieś z tyłu głowy, że Mai też może się to udzielić, ale nie taki diabeł straszny weszła do przedszkola jak do siebie odnaleźliśmy szafeczkę i sale Mai i co dała bam buziaka na do widzenia pomachała i tyle ja widzieliśmy………szczerze zbierałam szczękę z podłogi.

Do tej 13:00 nie mogłam sobie znaleźć miejsca w domu ciągle sprawdzałam, czy Pani przypadkiem nie zadzwoniła itd. Powiem wam, że było to dla mnie trudne i stresujące, ale dziś się z tego śmieje Maja miała tylko jeden moment gdzie musiała się iść przytulić do Pani, bo jej się smutno zrobiła, ale nie płakała ani razu w przedszkolu, bo w domu płakała…… o 17:00 znowu chciała tam wracać. Przez pierwszy miesiąc spała razem z dziećmi, ale teraz na naszą prośbę tylko leżakuje. Wiecie jak się wyspała w przedszkolu to później w domu noce były koszmarne i eh szkoda gadać to jest chyba temat na inny post :D
       Bardzo szybko zaczęła przynosić domu nowe pioseneczki, zabawy, bo w domu aż tak nie była chętna do nauki piosnek czy wierszyków, nawet taka błaha rzecz jak kolorowania w przedszkolu jest cud miód a w domu na odwal, kto szybciej dosłownie o wszystko się ścigają z Józiem.




      Oczywiście nie wszystko jest takie piękne i kolorowe, bo jak by tak policzyć wszystkie dni, w których Mai nie było uzbierałby się już miesiąc, jak nie więcej :d, ale ja nie żałuje, że poszła mimo chorowania (na szczęście bez antybiotykowe). No dobra zachowanie tez się zmieniło nie powiem by na lepsze momentami (strojenie fochów, pokazywanie języka, szczypanie itd. ), ale byłam i tego świadoma tak, że nie pozostaje nam nic innego, jak tłumić to w zarodku :D

     Szczerze mimo tego wiecznego gila pod nosem, hmmm niesforności my absolutnie ani przez moment nie żałowaliśmy wręcz przeciwnie polecamy posłanie trzylatków do przedszkola .

    A jak poradziły sobie wasze maluchy ? A może to Wy gorzej znieśliście? Bardzo chętnie poczytam wasze historię.




1 komentarz:

  1. Moi synowie przeszli ze żłobka do przedszkola, więc było im trochę łatwiej jeśli chodzi o rozstanie z rodzicem, opiekę obcych ludzi i dużą grupę dzieci. Ale jak zawsze przy nowej sytuacji, było odrobinę płaczu, żalu

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Świat Olki , Blogger