października 21, 2018

„Najtrudniej jest spełnić obietnice złożone samemu sobie. Szczególnie te wypowiedziane szeptem lub pomyślane w tajemnicy przed wszystkimi.........” Janusz Leon Wiśniewski – Ukrwienia



    

 Jakiś czas temu złożyłam sobie obietnice, że już nie będzie przerw na blog, że teraz wszystko tak super się poukłada, przecież dzieci w przedszkolu a ja będę mieć tak dużo czasu i a przecież chęci i pomysłów nie brakuje i niestety rzeczywistość dała mi pstryczek w nosa....

Owszem dzieci poszły do przedszkola, ale nawet na moment nie przeszło mi przez myśl, że dopadnie mnie kryzys, tak to jest bardzo dobre słowo KRYZYS, niby jest wszystko tak pięknie cacy, ale pozostaje właśnie to ale ….

          
        Zapisując Maję do przedszkola, wydawało mi się, że w końcu znajdę spokojnie czas na wszystko, co sprawia mi ogromne trudność, bo wiadomo, z dziećmi jest masa obowiązków, będę pisać dwa razy w tygodniu, będę miała czas w końcu zająć się porządnie zdjęciami, a jaka jest rzeczywistość?
, zazwyczaj prowadza je tata czasem, prowadzimy je razem, a ja zajmuje się obowiązanymi sprzątam, piorę,wiecie Kura Domowa pełną parą i ok. 10 jestem, już wolna miał być to czas na bloga, a w rzeczywistości nie jestem w tanie komputera włączyć, zrobi cokolwiek więc zazwyczaj, siadam na kanapę i pozostaje tak już do od 13:00- 13:30, kiedy to jest czas pójść po młodziaki do przedszkola co bardzo często, sprawia mi i tak sporą trudność...:(
Powrót do domu jest jeszcze gorszy, dosłownie ledwo wracam do domu, dopada mnie takie zmęczenia, jak bym co najmniej na kopalni pracowała i tak wygląda każdy mój dzień …
Blog, który był moim marzeniem, a zaczął mnie uwierać jak kamień w bucie, odsłony padały na łeb na szyje, przeszło mi przez myśl, że może powinnam go zamknąć, może po prostu jest tu tak beznadziejnie, że nikt nie chce tu zaglądać.....

             Ktoś patrzący z boku pomyślałby kurde, ale ta baba jest leniwa i pewnie kiedyś sama bym tak pomyślała, jak bym coś takiego usłyszała czy przeczytała, ale bywa to bardzo wyczerpujące, bo mam tyle planów marzeń, a nie ma siły ich zrealizować, tak jak by mi ktoś wyciągał wtyczkę z prądem. Długo się zastanawiałam czy to może być spowodowane i chyba wiem, nie wiem jak się, mam odnaleźć w nowej sytuacji, do tej pory byłam tylko dla dzieci, miałam ręce pełne roboty, a teraz hmmm zostałam sama na sam ze sobą i jakoś mnie to przygniotło....

            Musiałam sama sobie to wszystko poukładać w głowie, zorganizować ten czas w końcu przez 6 lat moje życie kręciło się wokół dzieci i ich potrzeb.
Mam już pewne plany na pewno bloga nie zamykam, a co będzie dalej niedługo się będzie można przekonać.
          Zastanawiam się, czy jest tu
może jakaś mam która borykała się z takim problemem, chętnie dowiem się jak sobie z tym poradziła ?

1 komentarz:

  1. Witam w tym samym świcie gdzie nic mi się nie chce nawet jak mam ugotować obiad łapią mnie nerwy bo znów wymyślaj co ugotować żeby nie było to samo co dzieci mają w przedszkolu ale żeby też smakowalo. Czasami wolę się walnąć na kanapę i liczyć czas do odbioru dzieci. Nie zawsze taka byłam ale od początku września przyszła taka niemoc i nie chce opuścić

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Świat Olki , Blogger